Love bombing 101
Są relacje które zaczynają się tak dobrze, że aż podejrzanie. Znasz to?
A może znasz kogoś, kto przeżył podobną historię. Wyobraź to sobie: nagle znienacka ktoś pojawia się w Twoim życiu i w ciągu zaledwie kilku dni, tygodni daje Ci więcej uwagi, niż rodzina i przyjaciele razem wzięci przez całe życie. Pisze, dzwoni, planuje, deklaruje. I trafia dokładnie w Twoje miękkie emocjonalne podbrzusze.
Na początku to nie wygląda jak manipulacja. To wygląda bardziej jak spełnienie marzeń o kimś, kto jest idealny i kocha Ciebie na zabój. Czujesz się wyjątkowo, niczym płatek śniegu albo lepiej! Jak przebiśnieg. Jak to możliwe, że TAKA osoba wybrała Ciebie do kochania i robi to tak INTENSYWNIE już od samego początku?
Niestety, wybrała Ciebie nie bez powodu. Bardzo nie chciałam psuć imprezy, ale chyba muszę. Ta osoba ma swoją ukrytą agendę która wcale nie jest tak niewinna i szczera jak mogłoby się wydawać. Masz do czynienia z Love bombingiem.
Zacznijmy od tego, że love bombing nie polega na tym, że ktoś daje Ci coś całkowicie fałszywego. On polega na tym, że ktoś daje Ci prawdziwe rzeczy, ale w nienaturalnym tempie. Dlatego tak łatwo jest dać się uwikłać i szybko zmięknąć. Love bombing działa, bo trafia w podstawowe potrzeby psychiczne człowieka. Chęć bycia widzianym i ważnym, bezpieczeństwo emocjonalne i poczucie przynależności. Któż z nas nie chciałby być od razu całościowo zaakceptowany i mieć poczucie, że tak prędko został pokochany?
Z perspektywy psychologicznej to jest dość dobrze opisany układ wpływu, mechanizm, w którym intensywna gratyfikacja emocjonalna, czyli duża ilość uwagi, komplementów i deklaracji w krótkim czasie aktywuje mechanizmy nagrody w mózgu, prowadząc do szybkiego przywiązania, które nie ma jeszcze oparcia w realnym poznaniu drugiej osoby. Innymi słowy: czujesz więź, zanim masz na nią realne dane.
A kiedy emocja wyprzedza poznanie, zaczyna się przestrzeń na zniekształcenia.
Jednym z nich jest dysonans poznawczy, czyli napięcie, które pojawia się wtedy, kiedy rzeczywistość przestaje pasować do wcześniejszego obrazu i które bardzo często rozwiązujemy nie przez zmianę oceny drugiej osoby, ale przez zmianę interpretacji jej zachowań.
Dlatego kiedy po fazie intensywności nagle z drugiej strony barykady pojawia się chłód, dystans albo pierwsze sygnały kontroli, dużo łatwiej jest pomyśleć „on/ona się boi”, „to pewnie przez stres”, „to przejściowe”, niż uznać, że ten idealny początek mógł nie być tym, czym się nam wydawał.
Najtrudniejsze jednak jest to, że love bombing bardzo łatwo pomylić z wysokim poziomem zaangażowania, szczególnie jeśli ktoś wcześniej doświadczał relacji chłodnych, ambiwalentnych albo emocjonalnie niedostępnych. W takim kontekście ta intensywność nie wygląda jak sygnał ostrzegawczy. Wygląda jakby w końcu było „normalnie” i trafiło się na TĘ osobę.
Tyle że zdrowa relacja, nawet jeśli zaczyna się od silnej tak zwanej chemii między osobami, zawiera w sobie coś, czego love bombing w sobie nie ma: równowaga między nasileniem emocji a tempem poznania. Jest w niej miejsce na czas, na sprawdzanie i na mniej intensywne chwile, które nie są odbierane jako zagrożenie, tylko jako część większego procesu poznania drugiego człowieka. Skądinąd przepięknego procesu, który nadaje relacji kolorytu i stanowi fundament.
A w love bombingu tego miejsca nie ma, bo tempo nie jest przypadkowe. Ma Cię zaangażować dużo szybciej, niż zdążysz swoim okiem dostrzec pęknięcia, niespójności. Jest zasłoną dymną dla tego, który bombarduje Ciebie miłością. Jest intensywny i szybki, wywołuje presję, ignoruje Twoje granice. Z czegoś co wydaje się niezwykle przyjemne i pięknie, bardzo szybko zamienia się w coś, czego zdecydowanie nie chcesz przeżywać w żadnej relacji.
„Jesteś miłością mojego życia”, „Chcę się z Tobą zestarzeć” - usłyszane po kilku dniach mogą wydawać się jak zbyt wiele, ale czasem tak mocno potrzebne jest Tobie wzmocnienie pozytywne, które aktywuje w mózgu układ nerwowy i gwarantuje nieporównywalne do niczego uczucie euforii i poczucie wyjątkowości. Osoba obdarowująca staje się idealizowana i wiedząc, że jesteś przez nią kupiony/kupiona, przesuwa granice coraz dalej.
Jak wygląda schemat love bombingu?
Idealizacja - silne emocje, uniesienie, poczucie „idealnego dopasowania”
Dewaluacja - ze strony osoby obdarzającej pojawia się krytyka, chłód, wycofanie i często dostrzegasz pierwsze oznaki kontroli
Odrzucenie - ignorowanie, gaslighting, wywoływanie niepewności
Powrót do nagrody - przeprosiny, często efektowne i znów powrót do „miłości”
Ten schemat często występuje w relacjach z osobami o cechach narcystycznych, z zaburzeniami borderline lub z silną potrzebą kontroli. Jednak w tym miejscu apeluję do wszystkich o ostrożność w przypisywaniu każdemu Love Bomberowi zaburzeń osobowości. To nie jest reguła.
Czy ten mechanizm to błędne koło? Absolutnie tak. Czy niesie to za sobą długoterminowe konsekwencje? Oczywiście. Są to między innymi: uzależnienie emocjonalne od drugiej osoby, utrata granic, spadek samooceny, trudności w rozpoznawaniu zdrowych relacji, a czasem nawet objawy zbliżone do PTSD.
Co można zrobić jeśli rozpoznaje się Love bombing w nowo rozpoczętej relacji?
Przede wszystkim i po pierwsze: zwolnij tempo. Celowo zwolnij tempo relacji i zobacz jak zachowa się druga strona. Obserwuj jej zachowania pod kątem spójności, czy jej obietnice są równe z czynami. Stawiaj granice i patrz, czy są one respektowane. Rozmawiaj z ludźmi z zewnątrz i jeśli masz jakieś podejrzenia, wątpliwości - mów o tym. Jeśli widzisz, że pojawia się manipulacja i powtarza się - rozważ wycofanie się. Uwierz mi, że taka relacja nie jest warta Twojej energii i czasu. To nie są dobre podstawy do stworzenia związku, który będzie trwały i satysfakcjonujący.
Jeśli czujesz, że wszystko dzieje się za szybko - prawdopobnie dzieje się za szybko. Nie ignoruj swoich przeczuć. Często mogą uratować Twoje życie. Gut feeling - fakt, nie opinia.
Pamiętajcie: prawdziwa miłość nie potrzebuje przyspieszenia i napędu na cztery koła, żeby się rozkręcić i zostać w Waszym życiu.
Potrzebuje czasu, czułości i zrozumienia. Nie musisz na nią zasługiwać i zaciekle o nią walczyć. Prawdziwą miłość dostaniesz - tak po prostu i poczujesz.
Wszystkiego najlepszego,
Magda



